Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Jeśli nie lubię mojego "męczeństwa" i nie trzymam się go,nie muszę być sama w uwalnianiu się od tego,co mnie martwi.

TEMAT: 29 Marzec

29 Marzec 2012/03/29 05:21 #1

  • Norbi
  • Norbi Avatar
  • Wylogowany
  • alkoholik
  • komputery,pływanie
  • Posty: 957
  • Otrzymane podziękowania: 320
Dzień po Dniu 29 Marzec.

Niektóre z nas,doświadczając wiele kłopotów na które,jak uważamy ,nie zasługujemy,odwracając się od Boga,zdecydowane są iść swoją drogą,opierając się na własnej sile.Postępujemy jak dziecko,które wchodząc do ciemnego pokoju,nie chce zapalić światła.Kiedy potknie się i skaleczy,czy będzie to wina ciemności.?
Jeśli jadąc gdzieś,nie chcemy korzystać z samochodu,czyją jest winą,że nasz przyjazd tak bardzo się opóżnił.?
Kiedy borykamy się z problemem alkoholizmu i próbujemy załatwić to na własną rękę,uparcie odmawiając przyjęcia pomocy,która mogłyśmy otrzymać w Al-anon,czyja to wina,gdy sprawy pogarszają się zamiast polepszać.?

Rozważania na Dzisiaj.

Kiedy mam problem,spokojnie poszukam najbardziej inteligentnego rozwiązania go.Użyję środków,które pomogły wielu innym uporać się z problemami takimi jak moje.Program Al-anon będzie codziennie moim przewodnikiem,który przeprowadzi mnie od kłopotu do Pogody Ducha.
Potępianie siebie za popełnione błędy jest równie złe jak potępianie innych za ich błędy.W rzeczywistości nawet siebie nie potrafimy ocenić prawidłowo.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Madzik

Odp: 29 Marzec 2012/03/29 08:53 #2

  • nadzieja
  • nadzieja Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator Globalny
  • Posty: 528
  • Otrzymane podziękowania: 464
zawsze moge poszukac sobie kozła ofiarnego,ktorego obarcze za swoje niepowodzenia.
najlepszym rozwiazaniem jest przyjżenie sie sobie,co moge zrobic ja sama by wyjsc z klopotu,czy potrzebna mi pomoc i jak ja zdobyć.
ja siegnęłam po pomoc w al anon i jestem z tego powodu bardzo zadowolona.poszłam tam z wilekim strachem z drgawkami z poturbowana psychika z całym swoim patologicznym zyciem.....
płakałam na poczatku,nie mogłam wydusic słowa,ze strachem wydukiwałam z siebie opowiesci o zyciu z alkoholikami.tak :-? obawiałam sie że mi nie uwierza,ze nie beda chcieli tego wysłuchac do konca,że zareagują nerwowo,ze mnie ocenia i potepia...-okazało sie ze przeszli podobnie,znaja problem,przechodziły podobne rozsterki.ofiarowaly mi swoje zrozumienie i dały wskazowki ukryte w ich doświadczeniach.biore sobie co chce i kiedy chce,wdrażam w zycie to co udaje mi sie przyswoic,wszystko powolutku z rozmysłem.
przeszłam po roku prawdziwa rewolucje w swoim umysle,ale nie dlatego ze ktos mi kazął,dlatego ze chciałam cos w sobie zmienic na lepsze.
ciesze sie
że maz nie pije od 9 m-y,
że od rodzicow (czynnych alkoholikow) sie wyprowadziłam,
że radze sobie z trojka dzieci-czyz to nie prawdziwe sukcesy zawdzieczone sobie. :-BD
Istnieją kwiaty,które kwitną nawet w zimie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Madzik