Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Im bardzie zagłębiam się w zasady Al-anon,tym więcej korzystam z nich i tym samym lepiej mogę pomagać innym.

TEMAT: 21 Marzec

21 Marzec 2012/03/21 08:54 #1

  • Norbi
  • Norbi Avatar
  • Wylogowany
  • alkoholik
  • komputery,pływanie
  • Posty: 957
  • Otrzymane podziękowania: 320
Dzień po Dniu 21 Marzec.

Ludzie,których problemy doprowadziły do kresu rozpaczy,często traktują Al-anon jako ostatnia deskę ratunku.Są tak przepełnieni myślami o swoim nieszczęściu,że jedynym ich pragnieniem jest mówienie o tym.Tak nowa przybyła ma szczęście,gdy znajduje grupę,która pozwala na tego rodzaju wypowiedzi.Daje to innym możliwość oceny własnego postępu.Daje im również szansę wyrażenia współczucia,dodania odwagi i nadziei.Ale jeszcze szczęście ma nowo przybyła,gdy trafia do grupy,która nie pozwoli na ciągłe wywnętrzanie się.Do wykonania jest praca,nauczenie się nowego myślenia,a zatem dla tego właśnie problemy dnia wczorajszego i obawy o przyszłość muszą być usunięte.

Rozważania na Dzisiaj.

Al-anon nie jest miejscem,gdzie,jak na płycie gramofonowej,wspominamy ciągle nasze nieszczęścia,ale jest sposobem uczenia się jak się od nich odseparować.Będę się uczyła,słuchając,czytając literaturę Al-anon,próbując żyć w/g 12 Stopni.
Potępianie siebie za popełnione błędy jest równie złe jak potępianie innych za ich błędy.W rzeczywistości nawet siebie nie potrafimy ocenić prawidłowo.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Madzik

Odp: 21 Marzec 2012/03/22 07:54 #2

  • matka polka
  • matka polka Avatar
  • Wylogowany
  • Współuzależniona
  • Posty: 11
  • Otrzymane podziękowania: 7
jak tylko to przeczytałam to pomyślałam, że to przecież o mnie. Tyle się we mnie nagromadziło, że gdy trafiłam na Al-Anon to gdy się już otworzyłam to płynęło i płynęło i płynęło. I nie chciało przestać ;) Bo też i nie szło tego streścić w dwóch słowach. Ale obecnie nie czuję już takiej potrzeby wyrzucenia z siebie tego co boli, bo też i tego bólu z którym nie wiem jak sobie poradzić nie ma. Dopiero teraz, po roku zaczynam świadomie brać udział w tych spotkaniach.
Szczęście i nieszczęście są przy nas jak skrzydła wiatraku: to jedno, to drugie na wierzchu, a tymczasem zboże się miele
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Madzik